O serwisie

Cel projektu

Tyski fotoserwis powstał latem 2007 z myślą o zgromadzeniu fotografii miasta dla przyszłych pokoleń. Ma stanowić swoiste archiwum miejskiego krajobrazu. Zdjęcia nie mają charakteru artystycznego, lecz raczej katalogowy. Budynki, ulice, elementy architektury - są przedstawione tak, jak je widzi przechodzień, bez udziwnień i przesadnego dopracowania. Widz nie znajdzie więc tutaj "ulepszonych budynków", niestandardowej perspektywy, feerii barw kreowanej przez wschodzące / zachodzące słońce lub nocne światła ulicy. Nie taki był cel tego projektu, aczkolwiek nie wykluczam stworzenia takiego działu w przyszłości.

Celem projektu jest zatrzymanie miasta w kadrze. Będąc miłośnikiem tyskiej urbanistyki, żałuję, iż nie posiadam fotografii mojego miasta z lat '70, czyli z okresu, gdy oglądałem je oczyma dziecka. Drugi raz nie chcę popełnić tego samego błędu. Ukazanie się wystawy z fotografiami Andrzeja Czyżewskiego w Muzeum Miejskim (grudzień 2007), ugruntowało moje przekonanie, że warto taki serwis rozbudowywać dla potomności.

Robert Surma

Pytania i odpowiedzi (FAQ)

Foto słupa elektrycznego

- A co z fotografiami dzielnic Tychów?

- Fotografie tyskich dzielnic są w planach i będą systematycznie dołączane do serwisu.

- W dziale "Rzeźby" brakuje paru rzeźb, m. in. popiersia Grota-Roweckiego.

- Zgadza się. Proszę jednak zauważyć, że rzeźby i mozaiki, które mnie interesują to obiekty w stylu socmodernistycznym, czasami socrealistycznym. Popiersie Grota-Roweckiego do takich nie należy. To, co wyróżnia Tychy spośród wszystkich innych miast Polski, to udany eksperyment stworzenia miasta socjalistycznego, odgórnie zaplanowanego, w którym najbardziej charakterystyczną rzeczą są elementy socmodernistyczne. To dzięki nim, Tychy są Tychami i to one zasługują na uwiecznienie. W zasadzie, nie budzą mojego zainteresowania rozwiązania architektoniczne spotykane także w innych miastach (czyli nieoryginalne). Jeśli ktoś zna rzeźbę lub mozaikę socmodernistyczną, która nie została zamieszczona w moim serwisie, proszę o informację na ten temat. Będę wielce zobowiązany.

- W spisie osiedli jest osiedle J, które tak naprawdę nie istnieje.

- Tak, wiem, że obecnie takie osiedle formalnie nie istnieje. Biorąc jednak pod uwagę, że istniało ono kiedyś w planach, oraz że nazwy ulic nadane zostały w konwencji tyskich osiedli (zaczynają się na J), a także biorąc pod uwagę fakt, że osiedle jest wyraźnie oddzielone (w sensie urbanistycznym) od innych osiedli - zdecydowałem się określić je jako osobny twór, zwany osiedlem J. Czy można w taki "samozwańczy" sposób tego dokonać? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie poniżej.

- Serwis jest niedokładny. Blok przy ulicy XYZ należy do innego osiedla niż jest to w serwisie określone.

Dziękuję za wszelkie informacje na temat błędów, jakie tkwią w serwisie. To wciąż świeży projekt i wymaga z pewnością dopracowania. Jak mówi przysłowie: "Tylko ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów". :-) Muszę jednak zwrócić uwagę, że większość informacji, które otrzymuję w tej kwestii nie jest poparta żadnym argumentem. Typowym przykładem jest dopiero powstające osiedle X. Skoro jeszcze go nie ma, skoro nie istnieje wyraźna granica urbanistyczna wydzielająca te osiedle (np. droga), nie można na chwilę obecną wyraźnie określić granicy osiedla.

Często wątpliwości budzą także bloki stojące niemal na granicy dwóch osiedli. Dostaję informację od mieszkańca, że dany blok powinien znajdować się w innym dziale. Dlaczego w innym? W jaki sposób należy określać granice osiedli? Według planów Urzędu Miasta? A może jednak głos mieszkańców ma być decydujący, ich subiektywne odczucie?

Nazwy osiedli mają charakter czysto społeczny i stworzone zostały w celu łatwiejszej orientacji mieszkańców w terenie. Plany geodezyjne mają inny cel i charakter, i są zdeterminowane wieloma czynnikami (nie tylko wygodą mieszkańców), ale np. zmieniającym się stanem prawnym gruntów. Ich celem jest dokładne określenie granic działek. Stąd geodezyjne granice osiedli często przecinają osiedlowe podwórka czy nawet same budynki. Ulice, które kiedyś stanowiły logiczną granicę pomiędzy osiedlami zostają rozbudowane, dobudowane lub przesunięte. Czy w takiej sytuacji granica osiedla będzie zmieniać się wraz z nową trajektorią ulicy, czy też ważniejsza będzie granica geodezyjna na mapie sprzed 20 lat?

Osobiście jestem zwolennikiem innego sposobu wydzielania granic osiedli. Należy oczywiście brać pod uwagę plany miejskie oraz poczucie przynależności mieszkańców do danego osiedla, ale przesądzające będzie to, co nazywam "logiką urbanistyczną". Granice osiedli nie mogą (nie powinny) przebiegać przez teren, który nie zawiera charakterystycznych i jednoznacznych elementów architektonicznych. Logiczną granicą pomiędzy osiedlami powinny być większe ulice lub wyraźne pasy zieleni. I taką też zasadę przyjąłem w tym serwisie. Granice te nie zawsze pokrywają się z planami miejskimi. Nie zawierają także podziału na podosiedla. Logika urbanistyczna staje się czymś bardziej autorytatywnym niż decyzja przysłowiowego "pana Kazia" z wydziału geodezji (w całym szacunkiem dla jego fachu i umiejętności geodezyjnych).

:: KONTAKT ::